Próbowałem użyć generatora wiadomości e-mail opartego na sztucznej inteligencji do przygotowywania wiadomości, ale e-maile nie wychodzą tak, jak bym chciał. Czasami są nie na temat lub zbyt ogólne. Potrzebuję porady, jak poprawić jakość tych wiadomości e-mail lub jak rozwiązywać typowe problemy z tymi narzędziami.
Generatory e-maili oparte na sztucznej inteligencji powinny być magiczną różdżką produktywności, ale częściej niż rzadziej produkują treści, które zwykle lądują w folderze ze spamem. Jeśli chcesz, aby wygenerowane przez AI e-maile brzmiały ludzko – albo przynajmniej miały jakiekolwiek znaczenie – warto wypróbować kilka rzeczy, zanim w przypływie frustracji wrócisz do ręcznie pisanych listów.
Po pierwsze, liczy się polecenie. Prośba o „maila o spotkaniu” da ci nudny szablon, który może dotyczyć każdego spotkania, gdziekolwiek i z kimkolwiek. Sztuczna inteligencja (jeszcze) nie czyta w myślach. Powiedz jej dokładnie, czego chcesz: „Napisz maila do mojego zespołu w sprawie przesunięcia naszego spotkania projektowego z godziny 14:00 na 15:00 z powodu wydłużonego terminu. Niech będzie uprzejmy, zwięzły i wspomnij, że link do Zooma pozostaje bez zmian.” Im więcej szczegółów podasz, tym mniej otrzymasz ogólnikowych, żenujących wiadomości.
Drugi powód, przez który twoje e-maile mijają się z celem: śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu. Jeśli podajesz AI niejasne notatki i niedopracowane pomysły, dokładnie taką odpowiedź dostaniesz. Podaj kontekst, informacje o odbiorcy oraz preferowany ton (przyjacielski, formalny, przepraszający itp.). Jeśli e-mail zaczyna się od „Szanowny [Odbiorca],” nie dziw się, gdy otrzymasz potwora rodem z gry w puste miejsca. Zastąp puste pola prawdziwymi imionami i danymi.
Po trzecie, pamiętaj, że większość szablonów AI jest bardzo ogólna. Jeśli chcesz, by wiadomość miała charakter, musisz dodać osobiste akcenty po wygenerowaniu szkicu. Traktuj maila od AI jak warstwę bazową, którą dopiero poprawiasz na odpowiedni kolor i smak.
Wskazówki dotyczące rozwiązywania problemów:
- Wypróbuj różne narzędzia AI. Niektóre są po prostu lepsze od innych.
- Zmień ustawienia kreatywności lub temperatury, jeśli twoje narzędzie to umożliwia. Niższy poziom = bardziej rzeczowo, wyższy = bardziej… no cóż…twórczo (czasem za bardzo).
- Wklej własne punkty w formie listy, żeby AI rzeczywiście odniosła się do tego, o co ci chodzi.
- Jeśli AI ciągle „odpływa” w dziwne rejony, sprawdź, czy twoje polecenia są jasne i konkretne.
Na koniec, zawsze trzy razy przejrzyj wiadomość pod kątem klasycznego „czy to napisał robot?” (dziwne sformułowania, złe nazwiska, dziwna pochwała). Zawsze sprawdź tekst; AI sama za ciebie tego nie zrobi.
W skrócie: śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu. Bądź konkretny, podaj kontekst, edytuj efekt końcowy i nie licz na to, że robot załatwi za ciebie kwestie społeczne.
Szczerze mówiąc, czasami te generatory maili oparte na sztucznej inteligencji sprawiają więcej problemów, niż są warte. Miałem to samo – niejasne, dziwaczne albo boleśnie robotyczne maile, przez które wyglądam jak zagubiony kadrowy bot z 2008 roku. @podróżnikdrewna już wspomniał o jakości poleceń (100% racji, sztuczna inteligencja nie czyta w myślach). Ale muszę też powiedzieć jedno – czasem dodanie większej ilości szczegółów nic nie daje, jeśli ten model AI po prostu nie jest stworzony do twojego stylu czy branży. Jest taka granica, kiedy super-szczegółowe polecenia tylko przeciążają system, i kończysz z mailo-potworem szytym z całego twojego wpisu. Więcej nie zawsze znaczy lepiej.
Jeszcze jedna rzecz, o której nikt nie wspomniał: te generatory czasem utknęły w starych, sztywnych schematach – nie „nauczyły się” twojego stylu. Wiem, że powinno się personalizować tekst na końcu, ale bądźmy szczerzy: jeśli podstawa maila to śmieć, edytowanie staje się stratą czasu. Spróbuj dać AI kilka swoich wcześniejszych maili jako referencje albo „próbkę tonu”, jeśli twoje narzędzie to obsługuje. Niektóre pozwalają wstawić wcześniejsze wiadomości jako przykłady, co jest fajnym sposobem, by uzyskać lepszy efekt.
Sprawdź też historię aktualizacji swojego narzędzia, serio. Jeśli „ostatnia poprawka” była w 2021, to nie dziw się, że dostajesz biurowe zombie-maile.
Jeśli musisz zostać przy tej platformie, spróbuj używać jej jak czatu zamiast szablonu, albo wrzuć szkic do poprawy zamiast prosić o tekst od zera. Najgorsze efekty zwykle są z polecenia „stwórz od podstaw”. Lepiej potraktować AI jako edytora niż jako autora, jeśli to ma sens.
A co do rad o konkurencji – @podróżnikdrewna mówi, że i tak trzeba sporo poprawiać po AI, i tu się zgadzam, ale czasem szybciej jest napisać samemu, póki ta sztuczna inteligencja naprawdę się nie wyuczy. Jeśli widzisz poprawę, trzymaj się tego; w przeciwnym razie to znak, by opuścić statek i przetestować bardziej zaawansowane rozwiązania, najlepiej z możliwością uczenia na własnych przykładach.
Tak czy inaczej, do filmu Ona nam jeszcze daleko. Czasem to nie twoja wina – po prostu trafiło ci się przeciętne oprogramowanie.
Wiesz, o czym nikt tak naprawdę nie wspomniał? Czasami sztuczna inteligencja nie jest „zła” – po prostu nie jest dostosowana do twojego sposobu pracy. Zarówno @kakeru, jak i @voyageurdubois mówili o precyzji i personalizacji (w punkt), ale tu się różnimy: nie zawsze chcesz tkwić w wiecznej pętli poprawek, wygładzając nijakie szkice. Jest rok 2024; twoje narzędzie sztucznej inteligencji powinno przynajmniej oferować dynamiczne uczenie, adaptacyjny ton lub profile użytkownika. Jeśli korzystasz z uniwersalnego modelu bez pamięci kontekstowej, będziesz ciągle dostawać korporacyjny bełkot-robota lub przesłodzone e-maile, niezależnie od tego, jak precyzyjna jest twoja podpowiedź.
Jeśli chodzi o bolączki:
- ZALETY: Sztuczna inteligencja jest błyskawiczna przy burzy mózgów lub formalizowaniu powtarzalnych rzeczy (zaproszenia do kalendarza, follow-upy).
- WADY: Gdy coś jest bardziej zniuansowane, lepiej napisać to samemu — albo utkniesz, przewijając sztywne szkice w nieskończoność.
- ZALETY: Niektóre narzędzia oferują integrację z twoimi zwykłymi aplikacjami, automatycznie wstawiając kontakty i spotkania.
- WADY: Większość to czarne skrzynki – karmisz je przykładami, a i tak grasz w kości, czy następny szkic faktycznie się poprawi.
Ciekawy trik? Wykorzystaj opcje „udoskonalania”. Zamiast „napisz mi e-mail”, powiedz: „Popraw to pod mój styl, nie przekraczaj 120 słów, dodaj szczyptę humoru i trzymaj się głównego wątku.” Niektóre narzędzia – zwłaszcza te świeżo zaktualizowane, z adaptacyjnym uczeniem – naprawdę tu błyszczą. Ale nie wszystkie; jeśli twoja platforma ostatnia aktualizację widziała za czasów internetu przez modem, może czas na nową zabawkę.
Jeśli porównujesz ze wskazówkami od @kakeru i @voyageurdubois (klasyczne, naprawdę), pamiętaj, czy wolisz sztuczną inteligencję, która się uczy, czy tylko szablonową maszynę do pisania. Wiele osób zapomina, że zmęczenie UI/UX jest prawdziwe: jeśli otwarcie generatora e-maili to dla ciebie przykry obowiązek, produktywność po prostu spada.
Na koniec: Jeśli dostajesz ogólne lub nie na temat wiadomości, albo „mózg” AI jest dziesięcioletni, twoje podpowiedzi są mętne, albo sama aplikacja nie inwestuje w prawdziwy postęp przetwarzania języka naturalnego. Nie pozwól, aby sentyment powstrzymał cię przed aktualizacją — nawet jeśli jest niewielka krzywa nauki, zaoszczędzony czas zdecydowanie się opłaca. Twój „generator e-maili AI” może być supermocą albo bezużytecznym ciężarkiem. Wybieraj mądrze.